niedziela, 3 grudnia 2017

AP Bioaktiv Kolagen +

Witajcie Kochani,
Ostatnio wspominałam na blogu, że w codziennej pielęgnacji stosuję Bioaktiv Kolagen + Anna Pikura. Kolagen to w zasadzie najważniejszy produkt w ofercie marki. To na nim opiera się większość zabiegów w klinikach AP, które nomen omen znane są jako kliniki kolagenowe. W sklepie AP znajdziecie spory wybór preparatów z kolagenem: do twarzy, ciała, włosów, do rąk stóp i paznokci, kolagen intymny, w kapsułkach. Do pielęgnacji twarzy przeznaczono dwa preparaty: Kolagen White oraz wzbogaconą, najsilniejszą wersję, bohatera dzisiejszej recenzji, Bioaktiv Kolagen +.


Pozwolę sobie zacytować opis producenta: "AP BIOAKTIV Kolagen + jest biologicznie aktywnym kolagenem nowej generacji, przeznaczonym do pielęgnowania skóry twarzy i szyi, wzbogaconym  naturalną witaminą A. To istny mercedes wśród Kolagenów. Kosmetyk ten reprezentuje unikatową metodę łączenia witamin z kolagenem aktywnym biologicznie. Połączenie takie gwarantuje zwielokrotnienie kosmetycznej skuteczności preparatu.
AP BIOAKTIV Kolagen +
  • zapobiega starzeniu się skóry,
  • redukuje zmarszczki i odmładza skórę,
  • poprawia elastyczność skóry,
  • regeneruje skórę,
  • odżywia i nawilża,
  • pielęgnuje skórę trądzikową,
  • chroni przed słońcem i regeneruje skórę zniszczoną przez słońce,
  • wzmacnia wodną barierę ochronną skóry,
  • zwiększa grubość żywych warstw naskórka, poprawia strukturę warstwy keratynowej,
  • stymuluje komórki skóry,
  • działa przeciwutleniająco, unieszkodliwiając wolne rodniki na powierzchni skóry."


Preparat stosowałam w duecie z różaną mgiełką AP Mist Rosarium. To już trzecia butelka mgiełki, którą używam. Jeśli macie ochotę dowiedzieć się więcej na jej temat, odsyłam do obszerniejszej recenzji - KLIK. Dodam tylko, że preparaty AP zdecydowanie lepiej się nakładają i wchłaniają, gdy stosuje się je po aplikacji AP Mist Rosarium.


Tak też było również w przypadku koleganu. Nakładałam go zarówno rano oraz wieczorem pod krem AP, nigdy solo. Traktowałam go jako rodzaj ekstra dodatku do pielęgnacji, oprócz tradycyjnego kremu. Kolagen wchłania się bardzo szybko, krem nałożony na niego również. Nie pozostawia uczucia nadmiaru produktów na skórze.

Kosmetyk podobnie jak inne produkty marki znajduje się w szklanym słoiczku 50 ml ze złotą nakrętką. Do opakowania dołączona jest szklana szpatułka, którą zaleca się nakładanie preparatu.


Na poniższym zdjęciu znajdziecie pełen skład produktu oraz zalecenia dotyczącego stosowania kolagenu. Skład produktu wzbogacony jest aktywnymi witaminami A oraz E.


Koszt Bioaktiv Kolagen + to 609,99 zł.  Możecie kupić go osobno -> KLIK albo w duecie z mgiełką -> KLIK. Dla zainteresowanych przypominam, że marka robi bardzo często promocje i jeśli nie chcecie ich przegapić, koniecznie zapiszcie się do newslettera.


Kolegan ma raczej neutralny zapach, ale nieco w stronę mniej przyjemnej neutralności ;)


Oraz konsystencję półprzezroczystego żelu. 


Na pewno jesteście ciekawi działania. Zauważyłam że kolagen uspokaja skórę, złagodzone są wszelkie podrażnienia i znika uczucie dyskomfortu. Myślę, że sprawdzi się on rewelacyjnie, przy wrażliwej, skłonnej do reakcji uczuleniowych cerze.

Odkąd zaczęły pracować kaloryfery skóra potrzebuje dużo więcej nawilżenia. Kolagen w duecie z kremem doskonale się w tym zakresie sprawdza. Mam wrażenie, że skóra dostaje w 100 % to czego potrzebuje, jest sprężysta, jędrna, ma ładny koloryt i jest miękka jak aksamit. A do tego zyskuje większą ochronę na zimnie. Ostatnio często biegam przy niskiej temperaturze, dlatego właściwości ochronne kolagenu okazały się dla mnie bardzo przydatne.


Ale najbardziej spektakularne moim zdaniem jest przeciwstarzeniowe działanie Bioaktiv Kolagen +. Najwyraźniejsze efekty dostrzegłam na okolicy szyi, gdzie gołym okiem widzę, że spłyciły się zmarszczki. Cieszę się, że miałam przyjemność i możliwość podarowania swojej skórze tak wyjątkowej kuracji. Jestem bardzo zadowolona z efektów i na pewno będę wracać do preparatów kolagenowych w przyszłości. Powiem nieskromnie, że moja skóra nie wygląda na swoje lata i uważam, że zawdzięczam to między innymi przemyślanej, regularnej i naturalnej pielęgnacji.
Jestem bardzo ciekawa jakie są Wasze doświadczenia z preparatami kolagenowymi. Koniecznie dajcie znać w komentarzach. Pozdrawiam ciepło!







czwartek, 30 listopada 2017

List do św. Mikołaja

Dzień dobry Kochani!
Myślicie już u świętach? Ja należę do grona osób, które już w listopadzie ekscytują się zbliżającymi świętami. Kupuję też wcześniej prezenty dla bliskich. Jestem bardzo ciekawa, jak to wygląda u Was.
Moja córka już jakiś czas temu wysłała list do św. Mikołaja. Również chciałabym podzielić się na blogu moją listą marzeń świątecznych. Może Mikołaj zobaczy i coś z tej listy spełni ;)

W tym roku marzy mi się kosmetyczny kalendarz adwentowy. Wiele firm wypuściło przepiękne wydania kalendarzy. Najbardziej podobają mi się marek: Diptyque, Decleor oraz Jo Malone. Są przecudowne! Niestety też bardzo drogie (Diptyque ok 1500 zł!) i niedostępne w Polsce. 


Pozostając w klimatach kosmetycznych ciekawe zestawy świąteczne przygotowała uwielbiana przeze mnie marka Aromatherapy Associates. Najbardziej kusi wybór dziesięciu naturalnych, luksusowych olejków do kąpieli i pod prysznic.


Z kosmetyków do pielęgnacji twarzy zaintrygowało mnie serum nawilżające marki Iossi z awokado i drzewem sandałowym. Serum zbiera rewelacyjne opinie, a do tego intryguje ciekawym składem.

Źródło zdjęcia: https://www.iossi.eu/

W tym roku na grudniowej chciej liście zdecydowanie przeważają kosmetyki. Kolejny punkt to kosmetyki do włosów blogerki Anwen. Bardzo chciałabym dostać zestaw dla włosów niskoporowatych: olej Werbena oraz maskę Kokos i Glinka.

Źródło zdjęcia: http://sklepanwen.pl

Nie wyobrażam sobie listy życzeń bez nowych perfum, tym razem mam dwa typy. Pierwszy raz podobają mi się perfumy z nutą drewna agarowego. Mowa o kompozycji Jo Malone, Velvet Rose & Oud. Może to dodatek pralinkowej nuty sprawia, że nie mogę oderwać nosa od nadgarstka? Łagodne i aksamite, ale jednocześnie gęste i esencjonalne... 


Drugi wymarzony zapach to również kompozycja od Jo Malone, a konkretnie balsamiczne i orientalne Myrrh & Tonka. Upatrzyłam je sobie jako perfumy na okres przedświąteczny i Boże Narodzenie.  Piękna nuta mirry, a w dodatku jest to kompozycja, która niesamowicie dodaje pewności siebie.


Na koniec cykl powieści "Cmentarz Zapomnianych Książek" Carlosa Ruiza Zafona. Kiedyś czytałam pierwszy tom i bardzo mi się podobał. Wspaniale gdybym mogła zapoznać się z całym cyklem.

To już wszystkie moje małe i większe marzenia przedświąteczne.
A czy Wasze listy do Mikołaja już napisane? Koniecznie napiszcie w komentarzach o czym marzycie w tym roku!!










niedziela, 19 listopada 2017

Babski dzień w Klinice Anna Pikura

Witajcie Kochani,
W październiku wybrałam się na rodzinny weekend do Wrocławia. Korzystając z okazji, odwiedziłam Klinikę Anna Pikura. Tym razem nie tylko ja skorzystałam z "kolagenowych" chwil relaksu. Do Kliniki AP udała się ze mną mama, teściowa i szwagierka. Każda z nas potrzebowała momentu odstresowania, zapomnienia o codziennych obowiązkach. I oczywiście poprawienia samopoczucia w nieco przygnębiającej, jesiennej aurze.



Moja mama nie jest takim kosmetycznym zapaleńcem jak ja. Zdarza jej się zapomnieć o nałożeniu kremu, praktycznie nie stosuje maseczek i peelingów. 


Wizyta w klinice Anna Pikura, to była jej pierwsza tego typu przygoda.

Zabieg jaki dobrano dla mamy to: "Naturalna odbudowa", która ma na celu wzmocnienie, przywrócenie sił skórze, a także spowalnia procesy starzenia, poprawia jędrność i napięcie skóry, rozjaśnia przebarwienia i łagodzi podrażnienia. 

Za pomocą sonoforezy w głąb skóry wprowadzony został intensywnie regenerujący kolagen AP BIOAKTIV. Zabieg został wykonany na twarz, szyję oraz dekolt i rozszerzony o odprężający, firmowy masaż Glorious Touch. Po zakończeniu masażu zaaplikowano maskę algową AP, bogatą w  substancje odżywcze i kojące. Ostatnia część rytuału "Naturalna odbudowa" to oczywiście aplikacja luksusowego kremu AP dobranego do cery klienta. Mamie nałożono Magical, o którym niedawno pisałam na blogu (KLIK).


Poniżej kosmetyki marki Anna Pikura użyte podczas zabiegu mamy:


Byłam bardzo ciekawa, jak mamie będzie się podobać i jakie będą jej wrażenia. Ale gdy zobaczyłam jej minę, gdy wyszła z gabinetu już wiedziałam :)
  
Poniżej krótka relacja napisana przez mamę: "Nie często, a w zasadzie wcale nie korzystałam z zabiegów na twarz i dekolt w SPA. Może dlatego właśnie zaskoczył mnie efekt widoczny tuż po zabiegu. Skóra nawilżona, delikatna w dotyku i rozświetlona twarz. To co odczułam dzięki zabiegom, to dodatkowo spokojny relaks, przy cichej muzyce i ciepły, delikatny głos nad głową, który doskonale pasował do mojego nastroju. Pani wykonująca zabieg - zadbana i bardzo ładna, mogłaby być żywą reklamą kosmetyków AP, choć zabrakło mi odwagi , aby zapytać czy właśnie tej marki używa na co dzień. Dowiedziałam się też jaka jest naprawdę moja cera, wcale nie jest tłusta, tak jak myślałam do tej pory. Wizyta w Klinice Anna Pikura i wskazówki to motywacja i dobry początek zmian jakie planuję wprowadzić w pielęgnacji twarzy."

A ja Wam zdradzę, że mama od wizyty w klinice AP dokonała sporych zmian w swojej pielęgnacji. I regularnie stosuje je do dziś. Jestem z niej dumna. Jak widać wizyta w spa może być motywacją do zmian na lepsze  w dbaniu o swoją skórę. 

Koszt zabiegu "Naturalna odbudowa" to 200 zł, dodatkowo rozszerzenie na szyję i dekolt kosztuje 50 , a cena masażu Glorious Touch z maską algową wynosi 100 zł.



Natomiast dla mnie został dobrany zabieg Magnifique, najnowszy w portfolio kliniki. 
Zabieg wykonywany był w przytulnym gabinecie Malinowym z piękną tapetą w róże :)

 

Magnifique to ekskluzywny zabieg upiększająco-odmładzający. Przystępuję do opisu wszystkich etapów zabiegu, zaraz sami zobaczycie, że bardzo wiele się działo...


Po demakijażu za pomocą aparatury na poniższym zdjęciu została przeprowadzona oksybrazja, czyli  peeling wodno-tlenowy. Oksybrazja daje skórze silny impuls do odbudowy, dotlenia, poprawia cyrkulację. Ale jest to metoda bardzo łagodna, która sprawdzi się nawet przy wyjątkowo wrażliwej cerze, przy której nie można stosować tradycyjnych lub bardziej inwazyjnych peelingów.


Przemiła pani kosmetolog nałożyła mi specjalne okularki, a później za pomocą specjalnego aparatu pod ciśnieniem wtłaczała w skórę tlen. Zabieg jest zupełnie bezbolesny, a do tego daje bardzo przyjemne uczucie odświeżania, chłodu  i morskiej bryzy :)

Po oksybrazji na twarz, szyję i dekolt obficie spryskane różaną mgiełką, zostały nałożone AP Hyaluronist, preparat kwasu hialuronowego (recenzja na blogu - KLIK) oraz Kolagen aktywny biologicznie ANNA PIKURA w wersji White (najlepszy na twarz, szyję i dekolt).

Na koniec został położony nośnik, żel do USG i pani kosmetolog przystąpiła do mezoterapii bezigłowej, wykonywanej za pomocą aparatu na poniższym zdjęciu.
Mezoterapia bezigłowa jest to nieinwazyjna metoda, która silnie pobudza skórę i poprawia wchłanianie substancji aktywnych, w tym przypadku firmowego kwasu hialuronowego i kolagenu. Jest to również zabieg zupełnie bezbolesny, podczas którego do skóry przykłada się głowicę przewodzącą prąd.


Kolagen aktywny biologicznie ANNA PIKURA w wersji White użyty podczas zabiegu to podstawowy kolagen do pielęgnacji twarzy w ofercie marki. Od dłuższego czasu używam wzbogaconej wersji AP BIOAKTIV KOLAGEN PLUS, (recenzja na blogu już wkrótce) i było to moje pierwsze spotkanie z "białą" wersją kolagenu. Jest  to preparat, który przy regularnym stosowaniu wspaniale sprawdzi się w walce z oznakami upływającego czasu, zmarszczkami i utratą jędrności i przywraca skórze ładny wygląd. 


Po mezoterapii czułam się dopieszczona i zrelaksowana, a tu jeszcze czekał mnie autorski masaż manualny, za pomocą specjalistycznego kremu AP do masażu No 17 i maska algowa, która rewelacyjnie sprawdza się dla mojej cery.

Na koniec zabiegu Magnifique nałożony został luksusowy krem Poetica, o bardzo bogatej konsystencji, zielonkawym kolorze i pięknym, ziołowym zapachu. Myślę, że Poetica dzięki zawartości m.in. oleju z awokado i masła karité, rewelacyjnie sprawdzi się na chłodniejsze dni. To moje pierwsze spotkanie z tym kremem i bardzo chciałabym go dłużej poużywać, gdyż zapowiada się rewelacyjnie.


Czas trwania zabiegu to ok. 90 min, cena 200 zł, ale aktualnie obowiązuje promocja i możecie skorzystać z zabiegu za 150 zł, (rozszerzenie na szyję i dekolt kosztuje dodatkowe 50 zł, oczywiście skorzystałam z takiej opcji). Uważam że to rewelacyjna i bardzo korzystna cena oraz okazja, żeby zaznajomić się z kosmetykami marki Anna Pikura.  
 

Kochani po wspaniałych chwilach w malinowym gabinecie wyszłam niesamowicie dopieszczona. W dniu zabiegu bardzo bolała mnie głowa i źle się czułam. A wyszłam szczęśliwa, pełna energii i chęci do działania. Zabieg nie zadziałał tylko na wygląd skóry, ale też cudownie poprawił samopoczucie. Wszystkie cztery wyszłyśmy z kliniki uśmiechnięte, rozświetlone i szczęśliwe. I nie mogłyśmy się nacieszyć tym jak pięknie wygląda nasza cera, jaka jest jedwabista i przyjemna w dotyku. 

Na koniec jeszcze moja kochana mama szczęśliwa i zrelaksowana po zabiegu. 




Koniecznie dajcie znać, czy mielibyście ochotę poczuć się Magnifique w klinice Anna Pikura :) Żałuję, że nie ma klinik AP w Warszawie, wtedy na pewno zaglądałabym tam regularnie. Miłej niedzieli Kochani!!





środa, 1 listopada 2017

Ciekawe nowości perfumowe dla kobiet - jesień 2017

Witajcie Kochani,
Staram się być na bieżąco jeśli chodzi o nowości i trendy w perfumiarstwie. Niestety nie jestem w stanie zapoznać się z wieloma premierami zapachowymi. Regularnie jednak mijając perfumerie, mam w zwyczaju wejść, powąchać kilka zapachów, a jeśli coś mnie szczególnie zaintryguje zaopatruję się w próbki. W bieżącym okresie wiele się działo w świecie perfum. Pojawiło się kilka perełek i ciekawych  kompozycji, które zdecydowanie zasługują na uwagę. 


Najbardziej wyczekiwane i wzbudzające wiele emocji i nadziei były premiery zapachów Gabrielle marki Chanel oraz Aura Muglera

Gabrielle okazała się bardzo zgrabnie skomponowanym połączeniem białych kwiatów i cytrusów. Jest to zapach przymilny, który sprawdzi się na wszelkie okazje i ciężko by wzbudził niechęć, ale też nie rzuca na kolana. Gabriela może się podobać, ale przez środowisko perfumomaniaków została przyjęta chłodno. Czas pokaże, czy okaże się hitem pokroju  Mademoiselle albo Chance. Moim zdaniem zawodzi projekcja i trwałość. Perfumy w cenie ponad 600 zł za 100 ml powinny powyższe parametry mieć bez zarzutu. Na uwagę zasługuje elegancki i skromny flakon wykonany z cienkiego szkła, który daje złudzenie, że buteleczka o pojemności 50 ml wygląda jak mniejsze, 30 ml flakony.


Aura również wzbudziła więcej słów krytyki niż zachwytu. Ale jest to zapach, któremu nie można odmówić oryginalności. Mugler stworzył coś nowatorskiego, kontrowersyjnego, ale niekoniecznie przyjemnego w noszeniu. Z jednej strony mamy cierpką nutę rabarbarowych liści, ale w tle czai się coś dziwnego, nieoczywistego, chemicznego. Kojarzącego się z syropem, plastikiem, gumą. Słyszałam też że z proszkiem do prania i pastą do podłóg :) Moja córka, gdy poczuła Aurę zawołała: "A fuuu!!!! W tych perfumach jest jeden wielki minus!". Z kolei mężowi się  podoba,  przywołuje wspomnienia z dzieciństwa. Doceniam fakt, że Mugler nie idzie na łatwiznę, nie próbuje przypodobać się większości, a Aura nie pozostawia obojętnym.


W nowościach tego roku ku mojej wielkie uciesze dominuje trend na białe kwiaty. Oprócz chanelowskiej Gabrieli, mamy pięknego białokwiatowca Bloom marki Gucci, w pudrowo różowym (!), kobiecym flakonie. Ciekawe oblicze tuberoza odsłania w Twilly d'Hermes, znajdziecie ją tu  połączoną z imbirem na bazie z drzewa sandałowego. Twilly nosi się rewelacyjnie, jest szykowna i elegancka, ale nowoczesna i oryginalna, a do tego ma bardzo dobrą projekcję i trwałość oraz przeuroczy, fikuśny flakon. Zarówno Bloom jak i Twilly z radością dołączyłabym do swojej kolekcji.


Idealnym słodziakiem przytulającym jak jesienny szalik są smakowite, pistacjowe Girl of now od Elie Saab. Kupiłabym je na pewno, gdyby nuta pistacji utrzymywała się na mojej skórze nieco dłużej. Na uwagę zasługuje jeszcze miodowy Scandal marki Jean Paul Gaultier i oczywiście Mon Guerlain. Koniecznie powąchajcie, gdy będziecie mieli okazję! Zdradzę jeszcze, że Mon Guerlain jest bardzo komplementogenny i podoba się mężczyznom. Zastanawiam się, czy nie zainwestować we flakon dla siebie, a może dla siostry. 

Podsumowując, nie pamiętam kiedy ostatnio aż tyle premier trafiło w mój gust. Jestem bardzo ciekawa, czy wąchaliście, a może już macie, którąś z powyższych nowości. Chętnie poznam Wasze perfumowe typy na jesień!

Buziaki!





wtorek, 17 października 2017

Magical ANNA PIKURA - luksusowy krem błyskawicznie upiększający

Dzień dobry Kochani,
Na mojej kosmetycznej półce ciągle goszczą kosmetyki luksusowej polskiej marki produkującej kosmetyki naturalne Anna Pikura


Tym  razem zdecydowałam się na Magical luksusowy krem błyskawicznie upiększający i stosowałam go w duecie z różaną mgiełką AP Mist Rosarium. To już druga butelka AP Mist Rosarium, którą używam (w kolejce czeka trzecia :) i przyzwyczaiłam się do jej relaksującego, pięknego aromatu i uczucia orzeźwienia, które przynosi. Jeśli macie ochotę dowiedzieć się więcej na temat tego produktu, odsyłam do recenzji: KLIK


Ale powróćmy do bohatera dzisiejszego wpisu, czyli kremu Magical.  Pierwszy raz miałam z nim styczność podczas zabiegu Sophisticated Care, któremu poddałam się podczas pierwszej wizyty w klinice Anna Pikura we Wrocławiu. Krem, którym zakończono zabieg, określiłam jako "absolutny hit o obłędnym cytrusowym zapachu, w którym zakochałam się od pierwszej aplikacji." Już wtedy wiedziałam, że nie ma innej opcji, muszę go wypróbować! 


Magical to krem, który stworzono by ekspresowo poprawił wygląd skóry przed ważnym wyjściem, czy po ciężkiej nocy. Ale również ma on za zadanie skutecznie pielęgnować skórę w każdym wieku i każdego typu. Jest to więc krem raczej uniwersalny, który sprawdzi się nawet w przypadku wrażliwej i podatnej na podrażnienia cery. 

Podstawowe działanie kremu to m.in.:
 
• błyskawicznie ujędrnia i napina skórę,
• rozjaśnia cerę i poprawia jej koloryt,
• nawilża skórę,
• regeneruje naturalną barierę ochronną,
• poprawia ukrwienie i usprawnia funkcje skóry,
• dostarcza cennych składników odżywczych,
• łagodzi podrażnienia, przeciwdziała problemom skóry,
• działa łagodnie odkażająco, oczyszczająco i ściągająco. 

Krem można stosować codziennie, zarówno na dzień i na noc. Ale ja ze względu na jego puszystą, lekką, ale mocno odżywczą konsystencję oraz orzeźwiający zapach, upodobałam sobie stosowanie go rano. 


Właśnie zapach, ubóstwiam cytrusowy aromat Magcial, jest on dla mnie wyjątkowo przyjemny i umila mi aplikację kosmetyku. To zdecydowanie mój zapachowy faworyt wśród wszystkich kremów AP jakie stosowałam. Uprzedzam tylko, że spotkałam się z negatywnymi opiniami na temat aromatu Magical, jest on bardzo intensywny, więc może się zdarzyć że niektórym będzie przeszkadzał. Ale na przykład bardzo podoba się mojej ośmioletniej córce. Co do nakładania, produkt wchłania się szybko i   bez problemu można nałożyć na niego makijaż.


Źródłem cytrynowego zapachu jest Leptospermum petersonii oil, czyli olejek z cytrynowego drzewka herbacianego. Przyznam Wam, że wcześniej nie miałam styczności z tym olejkiem. W ogóle nasuwa mi się myśl, że w składach marki AP znajduję ciągle wiele składników, z których stosowaniem w kosmetykach wcześniej się nie spotkałam. To bardzo ciekawe dla mnie doświadczenie :)

Pozostając w temacie składu, zerknijcie proszę na jego pełną listę:

Aqua, Chondrus Crispus Extract, Simmondsi Chinensis Seed Oil, Biosaccharide Gum-1, Sodium Levulinate, Sodium Anisate, Glyceryl Caprylate, Helianthus Annus Seed Oil, Betula Alba Leaf Extract, Lanolin, Ceteryl Olivate, Sorbitan Olivate, Penthenol, Sodium PCA, Glucose, Urea, Glutamic Acid, Lysine, Glycine, Allatoin, Lactic Acid, Spirulina Maxima Extract, Pentadesma Butyracea Seed Butter, Oenothera Biennis Oil, Hydrogenated Olive Oil, Olea Europaea Fruit Oil, Olea Europaea Oil Unsaponifiables, Niancinamide, Leptospermum Petersoni Oil, Tocopheryl Acetate, Caffeine, Aloe Barbadensis Leaf Extract, Xanthan Gum, Phenoxyethanol, Caprylyl Glycol, Sorbid Acid

Podobnie jak pozostałe kosmetyki marki należy przechowywać go w lodówce i nakładać za pomocną szklanej szpatułki. Krem znajduje się w szklanym słoiczku o pojemności 50 ml. Zapakowany był w śliczny różowy woreczek. Koszt kremu w duecie z wodą różaną AP Mist Rosarium to aktualnie 350 zł, do kupienia tutaj: KLIK. Ale tradycyjnie zachęcam Was do poczekania na promocje, bo na stronie AP pojawiają się one bardzo często i na pewno można wypatrzony produkt upolować w korzystniejszej cenie.

Jeśli chodzi o działanie odkąd zaczęłam go stosować usłyszałam sporo komplementów odnośnie wyglądu mojej skóry. Nawet kolega w pracy (tak, koledzy wiedzą że prowadzę kosmetycznego bloga :) powiedział: "Nie wiem Kasia jakie teraz nowe kosmetyki zaczęłaś stosować, ale bardzo ładnie wyglądasz, bardzo ci służą". 


Sama również zauważyłam, że moja skóry utrzymuje się w bardzo dobrej kondycji. Jest świetlista, pełna blasku, sprężysta, jędrna i super nawilżona. Kolejna pielęgnacyjna miłość!! Serdecznie Wam polecam, zwłaszcza jeśli lubicie cytrusowo-ziołowe zapachy i zależy Wam na  szybko widocznych efektach.


    




niedziela, 8 października 2017

Kurs aromaterapii

Dzień dobry Kochani,
Wczoraj udało mi się zrealizować marzenie, które chodziło mi po głowie od kilku lat. Wzięłam udział w profesjonalnym kursie aromaterapii. Polskie Towarzystwo Aromaterapeutyczne organizuje kursy bardzo rzadko, raz na dwa lata. W tym roku postanowiłam w ramach prezentu urodzinowego dla samej siebie, wreszcie na taki kurs się wybrać. 

Kurs odbył się w siedzibie Polskiego Towarzystwa Aromaterapeutycznego i trwał siedem godzin. Większość programu stanowiły wykłady dotyczące następujących zagadnień: 

  • historia aromaterapii, aromaterapia współczesna,
  • zmysł węchu, psychologia zapachu, 
  • olejki eteryczne - jakość, normy, metody otrzymywania, zastosowanie w aromaterapii wybranych olejków eterycznych,
  • rodzaje i sposoby przeprowadzania zabiegów aromaterapeutycznych. 
 
Ale były też bardzo ciekawe ćwiczenia ze sposobów sporządzania mieszanek olejków eterycznych.


Kurs prowadziła Dr inż. Iwona Konapacka-Brud Przewodnicząca Zarządu PTA oraz Dr inż. Władysław S. Brud Honorowy Prezes PTA. Czuję się zaszczycona, że mogłam czerpać wiedzę od tak wielkich autorytetów w dziedzinie aromaterapii. 7 godzin kursu minęło błyskawicznie. Uczestnicy były to w większości osoby,  które aromaterapię chciałyby wykorzystywać na co dzień  w pracy, w gabinetach kosmetycznych, salonach masażu, saunach. Takich zajawkowiczów jak ja było zdecydowanie mniej :)

Uwielbiam zgłębiać wiedzę w dziedzinach, które mnie pasjonują. Dodaje to skrzydeł, energii i mnoży pomysły w głowie. W przyszłości mam zamiar eksperymentować z różnymi mieszankami do inhalacji, kąpieli i masażu oraz przeczytać kilka książek na temat aromaterapii. Zastanawiam się też nad zostaniem czynnym członkiem Polskiego Towarzystwa Aromaterapeutycznego. 

Dajcie koniecznie znać, jakie są Wasze doświadczenia z aromaterapią i czy chcielibyście wziąć udział w takim kursie. Miłej niedzieli!



niedziela, 1 października 2017

Jesienna chandra

Nie wiem  jak Wy, ale ja zawsze z początkiem jesieni odczuwam spadek samopoczucia. Już od kilku lat skutecznie oswajam jesień i odkrywam jej uroki. Taka zmiana podejścia sprawiła, że pokochałam tę porę roku. Wypracowałam też kilka skutecznych sposobów na wygranie z jesienną chandrą. Jeśli jesteście ciekawi, co zaplanowałam, zapraszam do dalszej lektury. 


1. Organizowanie szafy

Porządki w szafie to zawsze dobry pomysł na pozytywne wejście w nowy sezon. Tym razem postanowiłam stworzyć pierwszy raz capsule wardrobe. Zaczęłam od posegregowania wszystkiego co mam w szafie. Pochowałam letnie ubrania, a to zostało zawiesiłam według kolorów. Po takich porządkach  wiedziałam co i w jakich kolorach mam oraz czego mi brakuje. Spędziłam też sporo czasu w sieci zbierając inspiracje. Na koniec przygotowałam listę zakupową. Planując zakupy uwzględniłam pogodę na najbliższe miesiące, okazje na jakie potrzebuję stylizacji, zarówno te codzienne jak i szczególne. Starałam się trzymać określonej wcześniej palety kolorów, to wiele ułatwiło :) Cały proces był o wiele bardziej złożony, jeśli macie ochotę poczytać więcej o moich ubraniowych zmaganiach dajcie znać, wtedy przygotuję na ten temat osobny wpis i pokażę Wam co kupiłam :)



2. Pielęgnacja

Jesień to również zmiany w pielęgnacji. Zanim przystąpiłam do małej rewolucji w kosmetykach postanowiłam ... użyć samoopalacza do twarzy. I od razu poprawił mi się humor, a twarz nabrała zdrowszego kolorytu. Jeszcze trochę nacieszę się opaloną sobą, a później biorę się za złuszczanie (tonik i maseczki z kwasami) oraz intensywne odżywianie (bogatsze kremy, specjalistyczne serum). Dodatkowo chciałabym przynajmniej raz w tygodniu nakładać maseczkę w płachcie oraz bardziej zadbać o ciało poprzez regularne stosowanie peelingów i balsamów, co przez lato bardzo zaniedbałam. 


3. Perfumy

Jesień w moim przypadku nie obejdzie się bez zmiany garderoby zapachowej. Do szuflady powędrowały owocowe, rześkie kompozycje, a wyeksponowane na półce zostały słodkie i ciepłe otulacze.

Korzystając z okazji chciałam poinformować Was, że planuję kilka wpisów zapachowych.  Przygotowuję się do wpisu o nowościach w perfumeriach oraz pierwszy raz o ... perfumach dla panów.


4. Cele i plany

Jesień to dobry okres na rozwój osobisty i realizację planów. A produktywnie spędzony czas potrafi doskonale poprawić humor. Na najbliższe miesiące zaplanowałam kilka ciekawych wydarzeń, które uprzyjemnią jesienną słotę. W połowie października planujemy rodzinny wypad do Wrocławia, główny cel wyprawy to poszukiwanie krasnoludków. W październiku wybieram się też na wymarzony kurs aromaterapii. Postanowiłam również spróbować kaligrafii. Na urodziny dostałam kilka gadżetów do kaligrafii i poczyniłam pierwsze kroki w tym kierunku. Jak się okazuje kaligrafia jest bardzo relaksująca. Myślę, że to bardzo przyjemne zajęcie na jesienne, deszczowe dni.



5. Sezonowe uroki

Nie wyobrażam sobie jesieni bez książek. Jestem zaopatrzona w stertę ciekawych pozycji do przeczytania. Na liście znajduje się sporo nowości, ale też parę książek, za których przeczytanie zabieram się od dawna.


Książka, pyszna herbata i wybór aromatycznych wosków to recepta na idealny wieczór. I chyba to co w jesieni lubię najbardziej.


6. Zdrowie

W utrzymaniu dobrego samopoczucia i energii do działania bardzo pomaga mi regularne uprawianie sportu. Ale żebym mogła uprawiać sport, muszę być zdrowa. Dlatego postanowiłam wcześniej zadbać o odporność. Zbadałam poziom witaminy D  i jak się okazało mam duży niedobór. Oprócz suplementowania witaminy D zaczęłam stosować ekstrakt z grejpfruta, o którego właściwościach słyszałam dużo dobrego.

Kochani to już wszystko, czym chciałam się z Wami dziś podzielić. Życzę Wam pięknej, pogodnej i owocnej jesieni. Jestem oczywiście bardzo ciekawa, jak Wy radzicie sobie z jesienną chandrą. Czekam na pomysły w komentarzach!



Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

Etykiety

Aesop (1) Alba Botanica (2) Alchemia Lasu (1) Alep (1) Alessandro (2) Alterra (9) Alverd (1) Alverde (14) Aquolina (1) ARGILES DU SOLEIL (3) Aromatherapy Associates (3) Aubrey Organics (2) Auriga (4) Balea (4) BALNEOKOSMETYKI MALINOWY ZDRÓJ (1) Bath & Body Works (12) Bath Body Works (1) Batiste (9) Beauty Formulas (1) Becca (2) Benefit (3) BeYu (1) Bielenda (5) BingoSpa (5) Biochemia Urody (13) Bioderma (2) Biopha (1) Biotherm (3) Biovax (4) Blumarine (1) Body Shop (13) Bomb Cosmetics (1) Boss (1) Bumble and Bumble (1) Burt's Bees (9) Caudalie (1) Chanel (12) Chantarelle (1) Charmine Rose (13) Chloe (1) Clarena (5) Clarins (7) Clinique (13) Collistar (1) Coslys (6) Dabur (2) Dax Cosmetics (1) Delawell (2) Dermalogica (3) Dermika (1) Dior (3) Diptyque (9) Dolce Gabbana (4) Douglas (1) Dr. Hauschka (8) Ecospa (2) Ecotools (1) Ecoworld (3) Eko Spa (1) Eos (3) Erbaviva (3) Essie (16) Estee Lauder (1) evrēe (1) Farmona (4) Femi (6) Figs Rouge (4) Fred Farrugia (2) Frederic Fekkai (4) FRESH MINERALS (1) Fridge (11) Fridge by Yde (4) Gaia Creams (7) Gal (1) Givenchy (1) Glam Glow (1) Glyskincare (1) Guerlain (14) H&M (1) HAPPYMORE SKIN CARE (1) Helena Rubinstein (2) Hugo Boss (1) Hugo Naturals (2) Ikarov (3) Inglot (1) Isana (3) Joanna (2) John Masters Organics (18) Joik (6) Kallos (1) Kanebo (3) Kanu (3) Khadi (1) Kiehl's (1) Kindle (1) Kneipp (3) Korres (5) Kringle Candle Company (2) Kryolan (3) L' Occitane (5) L'Oreal (4) L'Orient (5) La Mer (1) Lancome (4) Laura Mercier (6) Lavera (1) Lawendowa Farma (1) Lierac (3) Lily Lolo (1) Lioele (2) Lirene (2) Lorac (1) Love & Toast (1) Lush (55) Mac (1) MÁDARA (3) Maybelline (2) MCMC Fragrances (1) MeMeMe (1) Model CO (2) Munio Candela (1) My Beauty Diary (2) Natural Product (1) Nature's Gate (7) Neom (1) Neutrogena (3) Nivea (3) NOAlab (4) Nuxe (7) Opi (1) Oragnique (6) Orientana (6) Origins (5) Pandora (6) Pat & Rub (33) Phenome (72) Philosophy (7) Physicians Formula (1) Phyto (1) Pierre Rene (1) Prestige Cosmetics (3) Pukka (4) Pupa (2) Queen Helen (1) Real Techniques (3) REN (5) Rene Furterer (1) Revlon (1) Rituals (1) Rituls (1) Rival de Loop (1) Sally Hansen (3) Salvatore Ferragamo (3) Sanoflore (1) Sante (4) Schwarzkopf Professional (3) Scottish Fine Soaps (1) Sephora (7) Serge Lutens (1) Shiseido (5) Siquens (3) Skin79 (1) Skinfood (1) Sleek (4) Smashbox (2) Soap & Glory (3) Stara Mydlarnia (2) Stenders (4) Sylveco (3) Synergen (2) Tangle Teezer (3) Tarte (1) The Balm (1) The Different Company (1) THE SECRET SOAP STORE (1) Tołpa (4) Tommy Hilfiger (1) Trader Joe's (2) Tweezerman (1) Über (2) Urban Decay (1) Uriage (3) Vichy (2) Vita Liberata (2) Wibo (1) Yankee Candle (13) Yasumi (1) Yoskine (1) YSL (1) Yves Rocher (6)